0011-5932-nnnn_b_sml_120

Nieopowiadania

Autor:  Tomasz Dalasiński
Gatunek: Proza
Wydawca: Forma
Data wydania: 2016
Data dodania:  21 marca 2016, 16:53:09
ISBN: 978-83-64974-48-9

Krótki opis:

36 tekstów prozatorskich (?), które łączy to, że są krótkie (bardzo lub po prostu).

Fragment:

FRAGMENTY:

[...] (dostępne TUTAJ)
Księgi wyjścia (dostępne TUTAJ

 

 

Kartka z dziennika

 

Dziś rano umarł Tadeusz Różewicz. Rano odsłuchiwałem i z mozołem spisywałem rozmowę, jaką z Eustachym Rylskim na potrzeby publikacji w „Inter-” przeprowadził Radek Sioma. Po południu sadziłem ziemniaki. Czy Tadeusz Różewicz lubił ziemniaki? Gdyby mi się chciało, przekopałbym pod kątem relacji kartofel – T. Różewicz wiersze tego ostatniego. Ale mi się nie chce.

„No i umarł” – napisał do mnie na Facebooku Rafał Różewicz – „A ja nawet nie zdążyłem osobiście stryjka poznać”. Ale to chyba nic straconego; przypominam sobie bowiem, jak niegdyś Rafał opowiadał mi, że kiedy Tadeusz dowiedział się, że istnieje jeszcze jeden poeta noszący święte i świetne nazwisko „Różewicz”, rzekł był: „A na co komu drugi piszący Różewicz? Kiedyś jeden już pisał, ale umarł. Teraz też jest tylko jeden, drugi całkowicie niepotrzebny. Dwóch piszących Różewiczów to o połowę za dużo”. Dziś widzę, że miał rację, bo, jak powiedział Rylski (w rzeczonym wywiadzie), „w perspektywie świata wszystko musi się w jakiś sposób bilansować”. No i się bilansuje.

 

 

Telefon w pustym mieszkaniu

 

Telefon zadzwonił, ale nikt nie odbierał. Niby nic, a przecież: może coś się zdarzyło? Nagły wybuch gazu jak w Bohaterze? Włamanie z bronią w ręku i śmierć na skutek odniesionych obrażeń? Pożar? Powódź? Zawał? Samobójstwo?

Może mieszkanie zamieniło się w prom kosmiczny, uleciało w przestrzeń i w momencie, kiedy słuchawka rozgrzana była do czerwoności, osiągało orbitę Ziemi?

Może przybrało kształt łodzi podwodnej i Wisłą spłynęło do Bałtyku, a stamtąd to już cholera wie dokąd?

Może oderwało się od fundamentów i poszło swoją drogą?

Może zmieniło adres pobytu stałego?

Może rozsypało się w proch i w pył i tyle je widziano?

A może po prostu nikogo nie było w domu?

 

 

Jednak

 

Telefon zadzwonił, ale nikt nie odbierał. Niby nic, a przecież: może coś się zdarzyło? Nagły wybuch gazu jak w Bohaterze? Włamanie z bronią w ręku i śmierć na skutek odniesionych obrażeń? Pożar? Powódź? Zawał? Samobójstwo?

Może mieszkanie zamieniło się w prom kosmiczny, uleciało w przestrzeń i w momencie, kiedy słuchawka rozgrzana była do czerwoności, osiągało orbitę Ziemi?

Może przybrało kształt łodzi podwodnej i Wisłą spłynęło do Bałtyku, a stamtąd to już cholera wie dokąd?

Może oderwało się od fundamentów i poszło swoją drogą?

Może zmieniło adres pobytu stałego?

Może rozsypało się w proch i w pył i tyle je widziano?

A może po prostu nikogo nie było w domu?

 

Telefon jednak był komórkowy.

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się